05:00

Na czym zarabiają blogerzy i dlaczego tak bardzo pragną lajków


Tym razem trochę odbiegnę od tematyki dziecięco-rodzicielskiej. Zdradzę Wam kilka zakulisowych tajemnic, które nurtują pewnie nie tylko Was, ale mnóstwo użytkowników portali internetowych. Napiszę Wam dziś z czego żyją blogerzy, skąd biorą rzeczy do recenzowania i ile milionów monet dostają za artykuły. Chciałabym tym tekstem także podziękować pewnej szczególnej grupie czytelników i napisać Wam, jak do tej grupy przystąpić.  Chcę Was także uświadomić, że wszystko w Waszych rękach – tematy, recenzje i ich częstotliwość. Zapraszam.



W trakcie wielu rozmów z różnymi osobami (co ciekawe także rekruterami, bo przecież właśnie szukam jakiegoś zajęcia dla siebie) bardzo uderzyła mnie jedna rzecz, mianowicie sposób postrzegania blogerów. Ogólnie rzecz ujmując panuje w narodzie opinia, że jak ma się bloga z jakąś tam historią i co najmniej kilkoma setkami odbiorców, to jest się bogolem. No może przesadzam, ale jako pewnik funkcjonuje przeświadczenie, że już na takim blogu jak mój można zarobić i to całkiem sporo.

To „sporo” to przegięcie – odnoszę się do blogów o tematyce zbliżonej do mojego. Jest ich po prostu dużo. Mit o zarabianiu jest prawdziwy częściowo, ponieważ faktycznie można nawiązać współpracę z firmami i markami – ale blog o takich zasięgach jak mój naprawdę jeszcze bardzo mało może. Przykładem może być Blogosfera Canpolbabies, w której moje zgłoszenia, gdy blog miał poniżej 500 lajków na Facebooku, nie miały szans z większą konkurencją. Także firma NUK, do której sama zwróciłam się o możliwość przetestowania produktów przeanalizowała liczbę lajków – i super, że się udało! Tak robią wszystkie firmy, które poza FB analizują także Instagrama oraz YouTube.

Nie jest tak, że firmy zgłaszają się do nas same. Owszem, do wybranych kilku lub kilkunastu blogerów – mówię tu o tematyce parentingowej – dzwonią producenci i proponują współpracę. Ale gdy masz zaledwie ponad tysiąc lajków to sam lub sama musisz zabiegać o zainteresowanie sklepów, producentów czy pojedynczych sprzedawców.

Owszem, dostaję od producentów rzeczy, które są nam w codziennym życiu z małym dzieckiem bardzo potrzebne – i to jest niewątpliwy plus dla domowego budżetu. Bo nawet, jeśli komuś wydaje się, że kilka sprezentowanych butelek to takie nic, to polecam przejść się do sklepu i zliczyć sobie hurtowo kwoty wydawane na takie „nice”. Dlatego tutaj kolejny raz podziękowania dla wszystkich marek, które zaufały mi do tej pory – dzięki Wam mogę cieszyć się z produktów wysokiej jakości bez wydawania dodatkowych pieniędzy.

Zapytacie więc: skoro to takie nieopłacalne, to po co to robisz? Z kilku powodów. Po pierwsze (wiem, zapachnie banałem) mam naprawdę głęboką potrzebę podzielenia się z swoimi wrażeniami z wielu aspektów związanych z rodzicielstwem. Po drugie ponieważ wokół mnie nie ma zbyt wielu rodziców o podobnych poglądach do moich cieszę się, że znajduję je wśród moich czytelników. Po trzecie chciałabym Wam pokazać, że jeśli macie jakieś problemy, to nie jesteście w tym sami – dlatego min. napisałam cały długaśny cykl o mleku modyfikowanym.

Możecie mi wierzyć, lub nie, ale niezmiernie cieszą mnie kolejne wiadomości, które od Was dostaję. Odpisuję na wszystkie, chociaż czasem nie od razu.

I teraz czas na apel i podziękowania.

Bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie Wasze lajki, udostępnienia i wiadomości. Nawet nie wiecie, jak dużo dla mnie znaczą! Dodatkowe podziękowania dla grupy osób aktywnych regularnie. Każdy głos, obojętnie czy zgodny czy nie z moją „linią programową” bardzo buduje moje przeświadczenie o tym, że praca nie idzie na marne, że ktoś to czyta i wyciąga jakieś wiadomości. Tak zwyczajnie, po ludzku, robi mi się miło, gdy widzę Wasze reakcje. Dziękuję.

I pamiętajcie, że wszystko w Waszych rękach. Gdy my, internetowi twórcy, tworzymy dla Was, odbiorców, kolejny materiał video, recenzję czy inny tekst, to naprawdę ważne są dla nas Wasze reakcje. To dzięki nim możemy uderzać do producentów o kolejne egzemplarze recenzenckie (które nie zawsze zostają u nas). Dzięki Waszym znajomym, którym polecacie nasze blogi, konta na Instagramie czy YouTube możemy uderzać do kolejnych partnerów i potem opowiadać Wam o ich produktach.

Pamiętajcie również proszę, że także jesteśmy ludźmi i lubimy wiedzieć, że nasza praca nie idzie w próżnię.

Dlatego za każde udostępnienie, lajk czy subskrybcję jeszcze raz serdecznie dziękuję!

Copyright © 2017 Mama Size