11:26

Kleik czy kaszka - czyli kilka słów o zagęszczaniu MM

Przygotowując nowy artykuł na bloga trafiłam na kolejną kopalnię "złotych" porad – tym razem na temat tego, jak zagęszczać porcje, aby dziecko było najedzone. Karmienie malucha, który ulewa, nie przybiera na wadze lub po postu jest głodny częściej, niż wskazują na to tabelki producentów mieszanek, powoduje powstawanie wielu pytań, na które lepiej nie szukać szybkich odpowiedzi na forach dla rodziców. My też zetknęliśmy się z tym problemem i dziś opowiem Wam, jak go rozwiązaliśmy. Zapraszam. 



Gdzieś w okolicach piątego miesiąca stanęliśmy przed dylematem dotyczącym niewystarczającej sytości dotychczasowych posiłków. Ponieważ młoda jest dość dużym dzieckiem zaczęliśmy się nawet zastanawiać nad tym, czy jej zapotrzebowanie nie idzie już w kierunku mleka następnego. Zanim podjęliśmy jakiekolwiek działania zasięgnęliśmy rady pediatry, który zalecił zagęszczanie mleka kleikiem ryżowym. Przechodzenie wcześniej na kolejny poziom mleka odradził - dosypywanie kleiku miało rozwiązać problem. 

Dodam, że nie mieliśmy wcześniej większych problemów z karmieniem. Jak już przeszliśmy w całości na MM, to wszystko szło z reguły gładko. Piszę "z reguły", bo nie zgadzał nam się tylko jeden wyznacznik – liczba posiłków. Nasza mała miała o wiele większe zapotrzebowanie na jedzenie, niż wskazywały na to podziałki producenta. Zwykle jadła dwa lub trzy posiłki więcej. Owszem, nie zawsze pochłaniała całe porcje, ale ilościowo na pewno jadła częściej. 

Sposób przyrządzania mleka z kleikiem jest prosty: do normalnie przyrządzanego mleka dodajemy odpowiednią liczbę miarek kleiku. Ważne są dwie rzeczy: po pierwsze miarka kleiku nie zastępuje miarki mleka (mówię o kleiku, który przygotowujemy na mleku) i po drugie odmierzamy go tą samą łyżką/miarką, co mleko. Dla przykładu: przyrządzając porcję mleka ze 180 ml wody, sypiemy normalnie 6 miarek mieszanki (po 1 miarce na 30 ml wody) i wybraną liczbę miarek kleiku. Na początek warto dodać jedną dawkę i obserwować dziecko. Jeśli nic się nie zmieni, można podać dwie i więcej miarek. 

Pytanie, jakie skierowaliśmy do pediatry, dotyczyło tego, ile razy dziennie można tak zagęszczać posiłki. Z otrzymanej odpowiedzi wynikało, że nie ma granicy. Pozostaje tylko do zastanowienia kwestia, czy w takim razie nie lepiej podawać dziecku samej porcji kleiku, niż mleka? Ponieważ my już byliśmy na etapie rozszerzania diety, to nie mieliśmy z tym większego problemu – w dzień Iza dostawała kaszki lub kleik, a mleko zagęszczaliśmy na noc.  

Pytania, jakie znalazłam w sieci, często dotyczyły zatykania się smoczka. U nas się nie zatykał, ale dodawaliśmy maksymalnie dwie miarki kleiku do mleka. Stosowaliśmy wówczas głównie butelki NUK ze smoczkami w rozmiarze M i nie było kompletnie żadnego problemu z ich przepustowością. Więcej nie dodawaliśmy, bo jak pisałam wcześniej, w razie potrzeby młoda była karmiona konkretną porcją kaszki lub kleiku łyżeczką. 

Nwłaśnie, kaszka. Często na forach pojawiają się sugestie, aby mleko zagęszczać właśnie smakową kaszką. Po pierwsze ma ona zabijać niekoniecznie przyjazny smak jednego z mlek – i tutaj podobno się sprawdza. Po drugie niektóre mamy traktują ją w zastępstwie kleiku. I tutaj się nie do końca zgodzę, ponieważ olbrzymia większość kaszek ma w sobie pokłady cukru. Jak sprawdzimy sobie skład, to okazuje się, że w jednej porcji jest aż kilka łyżek cukru. No cóż, my mamy lekkiego hopla na tym punkcie i eliminujemy cukier w diecie młodej, gdzie tylko się da. Dlatego jak tylko zorientowaliśmy się, że w większości produktów tego nieszczęsnego składnika jest tyle, co na dorosłego, to przeszliśmy na linię kaszek zbożowych jednej z dwóch wiodących na rynku firm – nie wymienię nazwy, aby nikt nie posądził mnie o artykuł sponsorowany. Napiszę tylko, że bez problemu można je znaleźć na półkach większości sklepów, mają brązowawe opakowania i na przodzie wielgachny napis deklarujący brak cukru. Gdy przeanalizujemy skład okazuje się, że cukry są wyłącznie pochodzenia naturalnego – w innych kaszkach producent w składzie pisze po prostu "cukier".  Poniżej kilka zdjęć potwierdzających informacje. 

skład kaszki z mlekiem modyfikowanym w składzie

skład kaszki bez mleka modyfikowanego

cukier w składzie kaszki z mlekiem modyfikowanym
kaszka zbożowa bez cukru

kaszka zbożowa - na dole informacja o naturalnym pochodzeniu cukru

skład kaszki zbożowe z mlekiem modyfikowanym

Temat zagęszczania powinno się podjąć z pediatrą zawsze wtedy, gdy coś w żywieniu dziecka nam nie pasuje - szczególnie, gdy mamy do czynienia z częstym ulewaniem lub wymiotami. Ważne, aby zawsze zasięgnąć porady specjalisty – z mojej krótkiej analizy internetowych źródeł wynika, że ludzie wypisują na ten temat takie bzdury, że naprawdę można zrobić dziecku krzywdę. 

Podam jedną dla przykładu: niektóre forumowiczki sugerują, aby w przypadku głodu nie podawać dziecku więcej porcji mleka, niż wskazuje producent, a zamiast tego dodawać więcej proszku do wody. I absolutnie nie karmić częściej, niż mówią tabelki na opakowaniach. Mówiąc krótko - trzeba wytłumaczyć głodnemu maluchowi, że skoro producent kazał karmić określoną liczbę razy, to się musi dostosować (dziecko, nie producent). Rada, aby dosypywać więcej proszku jest co najmniej bulwersująca. 

Z moich krótkich poszukiwań wynika, że najłagodniejszym efektem będą przeboje żołądkowe, aż po nadmierne obciążenie nerek malucha. Dlatego producenci na każdym opakowaniu przestrzegają przed naruszaniem instrukcji dotyczącej przygotowania MM. 

Najważniejsze w temacie żywienia jest zawsze poradzić się lekarza lub położonej. Tym bardziej, że nawet pomiędzy specjalistami bywają różnice zdań.  

Copyright © 2017 Mama Size