03:25

Jak kot z dzieckiem


Wczoraj świętowaliśmy Światowy Dzień Kota, dlatego postanowiłam podzielić się z Wami naszymi doświadczeniami na linii kot – dziecko. Jeśli ktoś z Was właśnie oczekuje na potomka, a w domu jest kot, lub mając dziecko przymierzacie się do adoptowania puchatego towarzysza – zapraszam do lektury. Jeżeli macie potomka i futrzaka – zapraszam do podzielenia się własnymi doświadczeniami.



Jeśli czytaliście mój wcześniejszy wpis na temat  pierwszych  dni po przywiezieniu Izu ze szpitala (dostępne tutaj) wiecie, że dla naszej kotki był to szok. Zachowywała się nieufnie, trzymała się z boku – ewidentnie potrzebowała czasu na oswojenie się z nową sytuacją. Rok później jest lepiej – kotka daje się pogłaskać, chociaż małe ręce czasem ją szarpną, bo brak jeszcze wyczucia. Czasem zwierz da małej po łapach – bez pazurów – na co pozwalamy w sposób kontrolowany, bo przecież dziecko musi się nauczyć szacunki i innej żywej istoty. Czasami śpią obok siebie – może nie przytulone, ale wyraźnie dziecko nie jest już takim stresem dla kota, jak na początku.

Wyraźnie dogadują się na jakimś podstawowym, a może nawet pierwotnym poziomie. Mała gdy podchodzi do Ayki i widzi, że ta nie ma ochoty na zaczepki, po prostu sobie idzie. Jednocześnie jedną z ulubionych dziecięcych zabawek są kocie wędki i zdarza się, że Izu nieświadomie (a może świadomie?) bawi się z kotką, bo macha zachęcająco kijem, chodząc po mieszkaniu. Mała próbuje kota głaskać – pierwsze próby to było bardziej wyrywanie futra, ale stopniowo obserwuje, jak my to robimy i idzie jej coraz lepiej, a i zwierzach chętniej znosi te dziecięce czułości.

Ostatnio gdy po drzemce dopajałam Izę herbatą kotka przyszła się przytulić. Ułożyła się do drapania, przyklejając swoje ciało do dziecięcego boku, mruczała przy tym donośnie. Widok bezcenny. A ja jedną ręką trzymałam butelkę, drugą dopieszczałam kota, wykrzywiona przy tym jak paragraf. Cóż, życie.

Po kilku miesiącach obserwacji naszych domowych relacji dodam od siebie kilka rzeczy, które być może komuś pomogą, a o których musimy pamiętać mając w domu kociego towarzysza.

1.       Kot potrzebuje czasu i dość trudno znosi zmiany. Już taki koci urok, że bardzo reaguje na wszelakie zmiany i czasami po kilku miesiącach okazuje, że np. źle znosi przestawioną szafę. Umówmy się, nowy członek rodziny to bardzo duża zmiana i trzeba zadbać, aby w niemowlęcym ferworze nie zapomnieć o mniejszym członku rodziny. Dlatego trzeba dać kotu czas, a jeśli to konieczne zastosować środki poprawiające nastrój.

2.       Gdy mamy w domu kocię nie powinniśmy pozwalać mu bawić się naszą gołą ręką – bo później będzie nas drapał. Wiem, mizianie po brzuchu puchatej kuleczki jest super i bardzo kusi, ale ta kuleczka kiedyś urośnie, jej pazury także i kot nie będzie wiedział, że teraz to już nie może Was złapać pazurem.

3.       Kot potrzebuje przestrzeni. Trzeba mu zapewnić jakieś wysokie miejsce, na które wejdzie wtedy, gdy hałas lub biegający maluch będzie mu doskwierać.

4.       No właśnie, wchodzenie na wysokie przedmioty. Mając kota musicie przyzwyczaić się do tego, że kot będzie chodził po dziecięcych rzeczach. Wejdzie do łóżeczka, na przewijak, czy do wanienki. Siądzie na ubraniach, czasami otrze się o butelkę i trzeba ją będzie dodatkowo wyparzyć. Pamiętajmy, że ocierający się kot to bardzo dobry znak – oznacza, że kot akceptuje człowieka/przedmiot i nie będzie zestresowany. A już taka kocia natura, że wszędzie wejdzie, jeśli więc tego nie zaakceptujemy, to lepiej nie brać kota do domu, żeby nie było później konfliktów. Krzyczenie na kota za takie zachowania jest bez sensu – to tak, jakbyście chcieli wyplenić u dzieci krzyki lub bieganie. Nie da się.

5.       Kot doskonale uczy nasze dziecko poszanowania woli drugiej istoty – nie jest jak pies, który przybiegnie na wołanie i będzie się łasił. Kot jest indywidualistą i wyraźnie da znać, jeśli nie chce się w danej chwili bawić. Jeśli zachowamy bezpieczeństwo obu stron, to na przyszłość będziemy mieli same plusy – dziecko nauczy się właściwych postaw w stosunku do zwierząt, a także dla ludzi.

Pamiętajmy, że bezpieczeństwo jest tu najważniejsze i to my, dorośli, zawsze musimy mądrze nadzorować sytuację. Nie można pozwalać żadnej ze stron atakować drugiej. Kot nie może drapać dziecka, ale też dziecko nie może bezkarnie tarmosić kota – agresja zawsze będzie rodziła agresję.

Na koniec truizm – kot to nie zabawka. Owszem, sama znam opowieści, jak to koty pozwalają dzieciom wozić się w wózkach lub traktorach, ale zawsze musimy być pewni, że kot jest przy tym zrelaksowany – inaczej może to grozić atakiem ze strony zwierzaka. Jeśli więc futrzak trzyma się z daleka, nie zachęcajmy dziecka do kontaktu. Kot na pewno to doceni i jeśli zmieni zdanie, sam przyjdzie.

Podsumowując: pozwólmy kotu na bycie kotem. I wszyscy będą szczęśliwi.

Copyright © 2017 Mama Size