14:10

Canpol zestaw pielęgnacyjny - testowaliśmy, więc recenzujemy

W listopadowej edycji Blogosfery Canpolu udało mi się wygrać zestaw pielęgnacyjny do przetestowania. W jego skład wchodzą: okrycie kąpielowe z kapturem, myjka, termometr oraz aspirator do nosa. Jeśli chcecie wiedzieć co przydało mi się najbardziej – zapraszam do lektury.

 


Od kiedy dostałam paczkę z Canpolu miałam duży problem z rozstrzygnięciem, co jest moim numerem jeden. Dwa przedmioty biły się o palmę pierwszeństwa – i do tej pory nie mogę wybrać. Bo zarówno okrycie kąpielowe, jak i aspirator, są przez nas używane na bieżąco i nie wyobrażam sobie bez nich funkcjonowania. Niech więc rozstrzygnie alfabet.

Aspirator Canpolu poznałam już dawno temu. Po ukończeniu dwóch miesięcy naszą Izu dopadła pierwsze poważniejsza infekcja okraszona katarem. Ponieważ to nasze pierwsze dziecko nie mieliśmy pojęcia co się robi w takich sytuacjach. Przypadłość nie była aż tak wielka, żeby od razu pędzić do lekarza, mieliśmy jednak poczucie, że coś trzeba zrobić. Wujek Google poradził wynalazek typu Katarek Plus, który wydał mi się dość przerażający. Sama koncepcja podłączenia urządzenia pod odkurzacz (!) i wyciąganiu za jego pomocą zawartości nosa tak małego dziecka (!!!) była dla mnie osobiście nie do przejścia. Od razu uruchomiły mi się w głowie skojarzenia z lekcji historii w szkole podstawowej, na których nauczano, że aby zmumifikować zwłoki faraona wyciągano mu mózg wysysając go właśnie przez nos. Nie muszę więc chyba tłumaczyć dlaczego od razu odrzuciłam tego typu pomysły. Mimo to coś trzeba było zrobić i szczęśliwie wpadł mi w ręce aspirator Canpolu.



Co mnie przekonało? Przede wszystkich zasada działania: do nosa dziecka wkładamy miękką końcówkę aspiratora, którą wcześniej umieszczamy w plastikowej tubie. Na końcu rurki widocznej na zdjęciu jest ustnik, dzięki któremu rodzic regulując siłę ssania samodzielnie może „wyssać” zalegające nieczystości. I od razu odpowiadam na pytanie – czy w takim razie rodzicowi coś może wpaść do ust? Naprawdę mało prawdopodobne. Aspirator jest tak skonstruowany, że pomiędzy nosem a ustami są zapory, które skutecznie wyłapują nieczystości.




Możecie zapytać o reakcje dziecka. No cóż, na początku różowo nie było. Młoda darła się w niebogłosy jak tylko wkładaliśmy jej aspirator do nosa. Niestety, siła wyższa i nie było wyboru. Obecnie jest dużo lepiej i najwyraźniej cały zabieg ją bawi.

Dodam tylko, że mamy (niestety) dość duże doświadczenie z radzeniem sobie z katarem, ponieważ ten pierwszy katar i infekcja szybko przeszły w zapalenie płuc, które skończyło się dla nas pobytem w szpitalu. Tam mieli już bardzo profesjonalny sprzęt, którego mała nie lubiła jeszcze bardziej. Ale fakt jest też taki, że aspirator domowy nadaje się do łagodniejszych infekcji i może nie poradzić sobie z naprawdę trudną chorobą. Natomiast do domowej higieny małego nosa nadaje się idealnie – i to już od pierwszego miesiąca życia.

Jedyna trudność, to czyszczenie. W przypadku kiepskiej wody bardzo szybko w rurce osadzają się nieczystości z wody - u nas aspirator lekko zabarwił się na żółto. Nie wpływa to na jego użyteczność, ponieważ normalnie wkładamy go do sterylizatora.

Dużym plusem jest to, że w zestawie są trzy końcówki. Jak się jedna zużyje, nie trzeba od razu kupować całego urządzenia.



Kolejnym elementem zestawu pielęgnacyjnego jest okrycie kąpielowe, czyli ręcznik z kapturem. Tutaj naprawdę świetnie się złożyło, że dostaliśmy go do testów, bo zbieraliśmy się do zakupu właśnie czegoś takiego. Pierwsze ręczniki naszej małej były z grubej tkaniny frotte i chociaż nie mogę się przyczepić, tak w pewnym momencie trafiłam na coś, co kazało mi przestać ich używać. Kupiliśmy jakieś trzy miesiące temu właśnie taki ręcznik, jak ten Canpolowy, tyle że w innym kolorze. I jest super.



Poza tym, że rozmiary są w sam raz na otulenie niemowlaka po kąpieli, a kaptur jest bardzo praktyczny, to najbardziej podoba mi się tkanina, z której okrycie jest zrobione. Jedna strona to delikatna tkanina frotte, z drugiej zaś ręcznik pokryty jest takim jakby miękkim pluszem. Dzięki temu jest bardzo przyjemny w dotyku i pomimo prania nie traci na swojej jakości. Okrycie jest w ponad 80% wykonane z bawełny, nie traci kolorów i na pewno będzie nam służyło jeszcze długo.




Podobnie będzie z kolejnym elementem zestawu – myjką pielęgnacyjną. Jest to taka jakby rękawica bez palców, dzięki której dla każdego mycie dziecka będzie wygodne i przyjemne. Myjka jest wykonana z miłego w dotyku materiału, pozwala pielęgnować skórę malucha w czasie kąpieli. Jest wygodna i będzie nadawała się na dłonie różnej wielkości.





Ostatnim – ale tylko w kolejności – elementem jest termometr elektroniczny. Wyglądem przypomina stare urządzenia rtęciowe, którymi mierzono nam temperaturę, jak byliśmy mali. Na szczęście jest on o wiele trwalszy i bezpieczniejszy w użytkowaniu.



Termometr dostajemy w wygodnym plastykowym etui, dzięki czemu jest dobrze zabezpieczony w domu czy podróży. Włączamy go jednym przyciskiem. Temperaturę możemy mierzyć wkładając urządzenie do ust, pod pachę lub w odbyt. Instrukcja zawiera szczegółowe informacje w jaki sposób użytkować termometru w przypadku wyboru dowolnego sposobu.  



Urządzenie ma giętką końcówkę, co na pewno będzie istotne rozważając kwestię trwałości. Jest na baterie, które możemy wymienić samodzielnie. Termometrem możemy zmierzyć temperaturę od 32 do 42,9 stopni.




Podsumowując: w każdym domu, w którym pojawia się małe dziecko, powinny się również pojawić produkty pielęgnacyjne opisane przeze mnie powyżej. Okrycie kąpielowe i aspirator do nosa to must have każdego początkującego rodzica. Termometr również prędzej czy później się przyda – to nieuniknione. Myjka zaś uprzyjemni kąpiele i pomoże utrzymać w zdrowej kondycji delikatną skórę dziecka.
Copyright © 2017 Mama Size