12:20

Subiektywny Top 10 najlepszych ubraniowych rozwiązań dla noworodków i młodszych niemowląt

Ponieważ moje dziecko właśnie wychodzi z epoki leżąco-siedzącej i nieco zmieniamy preferencje dotyczące garderoby, chciałabym podzielić się z Wami krótką refleksją na temat tego, jakiego typu ubrań warto używać przy noworodku lub młodszych niemowlęciu. Oto moje top 10 dla dziecka poniżej 7 miesiąca życia.



Nr 1 – pajac.
Absolutny hit od samego początku. Przez pierwsze tygodnie (a chyba nawet 3 miesiące) nie ubieraliśmy młodej praktycznie niczego inne. Nie wyobrażaliśmy sobie przeciskać jej bezwładnej głowy przez odzież, a upychanie małych kończyn do rękawów i nogawek spotykało się z mocnym sprzeciwem. Pajac był idealny: po rozłożeniu ubrania na płasko wystarczyło położyć na nim dziecko, włożyć odpowiednie kończyny we właściwe nogawki/rękawy, zapiąć i gotowe! Plus był też taki, że jak się takiemu maluchowi sprawdzało pieluchę czasami po ponad 20 razy na godzinę, to o wiele łatwiej było rozpiąć tylko kilka guzików i zerknąć, niż zdejmować całe spodnie.




Nr 2 – śpiochy i inne wynalazki koniecznie rozpinane na dole
Nie wiem kto pokusiłby się o to, aby ubierać tak małe dziecko, które przecież ciągle trzeba przewijać, w ubranie bez rozpinanego dołu. Osobiście nie jestem fanką śpiochów – głównie ze względu na to, że trzeba je naciągać na praktycznie całe dziecko od dołu lub góry – ale jeśli już jakieś użyliśmy, to absolutną koniecznością był rozpinany dół. Podobnie było później ze spodniami na szelkach. Na samą myśl o tym, że przy ryczącym i wijącym się od pełnej pieluchy niemowlaku, miałabym rozpinać mu szelki, ściągać wszystko na dół i dopiero przewijać, ręce mi opadają.



Nr 3 – śliniaki z regulowaną szerokością
Przez pierwsze miesiące – głównie do czasu, w którym dziecko siedzi – w ogóle nie używaliśmy śliniaków wiązanych na szyi. Powód był jeden – węzeł z tyłu po prostu uwierał Izę. Zresztą przy takim maluchu przytrzymywanie go tylko po to, aby wiązać coś, co z powodzeniem można zastąpić szybkim zapięciem, było bez sensu. Po co sobie utrudniać życie? Dlatego fajnym rozwiązaniem były śliniaki zapinane – najlepiej na zatrzaski – a jeszcze lepiej regulowane. Jak mają możliwość regulacji to po prostu rosną razem z dzieckiem, a to zawsze plus.




Nr 4 – spodnie z szerokim pasem lub szeroką gumą
Nie wiem cóż za niemądrzy ludzie projektują ubrania dla niemowląt z cienką i dość mocno ograniczoną w pasie gumą. Niech sami sobie to noszą. Spodnie dla niemowlaka powinny mieć szeroką gumę lub pas, żeby nie uwierać i nie powodować dodatkowych dyskomfortów trawiennych. Poza tym jeśli są dobrze dobrane to odpowiednio utrzymują się na tułowiu dziecka i nie zjeżdżają na biodra.



Nr 5 – kombinezon na zamek (na zimę)
Z kombinezonem jest tak jak z pajacem – o wiele łatwiej zapakować dziecko w taką konstrukcję, niż w spodnie, buty, kurtkę i inne dodatki. Moim ulubieńcem był kombinezon ze zdjęcia – miał z przodu dwa wygodne zamki. Po ich rozpięciu dziecko można było po prostu położyć na kombinezonie, upchnąć ręce i nogi, zapiąć zamki (szybkość!) i gotowe! Z szybkością ubierania i rozbierania jest jeszcze ten szczegół, że naprawdę małe dziecko w progu potrafi rozedrzeć się, bo ma pełną pieluchę – i wtedy rozbieranie z wielu elementów jest bardzo niewygodne.



Nr 6 – bluzy z kapturem
Dobra alternatywa dla czapki. W chłodniejsze letnie dni, na wiosnę czy jesień kaptur zawsze przydawał się wtedy, gdy czapka była niemile widziana. Warunek był jeden – musiał być miękki i dość duży – tak, aby nie utrudniał ruchów głową oraz nie zsuwał się co chwilę.



Nr 7 – zatrzaski
Wszystko, co pozwoli Ci na szybkie rozpięcie lub zapięcie odzieży jest Twoim przyjacielem. Najlepsze są zatrzaski, ewentualnie zamki. Zakałą odzieży niemowlęcej – szczególnie dziewczęcej – są fikuśne guziki. Jakieś kwiatki, serduszka i inne głupoty, nie powodują niczego innego, niż szaloną irytację przy ich zapinaniu. Rzadko się zdarza, że ich konstrukcja jest właściwa – raczej mają być bardziej ozdobą, niż faktycznie praktycznym dodatkiem do ubrania.



Nr 8 – body kopertowe
Nasze ulubione rozwiązanie, gdy Iza była mała, jedne z lepszym według mojego Menża, jeśli ubiera małą nawet teraz. Body kopertowe ma tę przewagę, że nie trzeba go przeciągać przez głowę oraz nie trzeba później upychać rąk. Podobnie jak z pajacem – rozkładamy na płasko, układamy ręce, zapinamy i tyle. Jak tylko ogarniemy różne układy zatrzasków to rozwiązanie przy maluchu jest naprawdę świetne.



Nr 9 – pajace bez stóp
Niektórym może się to wydać głupie – bo ze stopami nie musimy używać skarpetek lub nie ma problemu, że skarpetki spadną. Jasne, ale trzeba tu jeszcze wziąć pod uwagę inna rzecz – długość dziecka. Jeśli macie malucha nieco wyższego od rówieśników (tak jak my) to stopy w pajacach będą bardzo często zbyt małe. Niby szczegół, ale nasza Izu denerwowała się jak stopa w pajacu opinała jej się na palcach lub gdy szwy uwierały pięty. Były płacze i histerie, więc rozwiązaniem w tej sytuacji były pajace bez stóp.



Nr 10 – rampersy (na upały)
Kojarzycie męskie jednoczęściowe stroje kąpielowe lub stroje atletów cyrkowych? Takie z krótkimi nogawkami, na ramiączkach lub krótki rękaw? Tak właśnie mogą wyglądać rampersy. Są one bardzo dobrym wyjściem dla leżącego malucha, szczególnie w ciepłe dni. Nie podwijają się jak sukienki lub bluzki i dziecka nic nie uwiera. Warunek konieczny – rampers musi być uszyty w dobrego jakościowo i przewiewnego materiału.


I jeszcze jedno: Drogie Panie, jeśli chcecie, aby partnerzy bez marudzenia ubierali Wasze maluchy, nie narzucajcie zbyt skomplikowanych konstrukcji. Rajstopy, sukienki, kokardki, liczne guziki, koronki i inne upiększacze, są mało praktyczne. Nawet mój Monż, dla którego nadal nie ma zbyt trudnych ubrań, czasem kręcił nosem na wynalazki, które poza moją chęcią upiększenia młodej nie mogły pochwalić się specjalnymi usprawnieniami w codziennym użytku. Dlatego warto zastanowić się – czy te śliczne, ale niezbyt praktycznie fatałaszki są konieczne, czy mogą poczekać kilka miesięcy, jak dziecko zacznie chodzić? 
Copyright © 2017 Mama Size