14:03

Ja, święta krowa z wózkiem, chciałabym wyznać swoje winy

Ja, święta krowa z wózkiem, chciałabym wyznać swoje winy. Nie, nie po to, aby odpokutować. Po to by Cię jeszcze bardziej wkurzyć.

wózek w mieście


1. Przybywam do Was, współobywateli, z wózkiem, z czystej złośliwości, aby z uporem psuć Wam możność uczestniczenia w życiu społecznym. Wprost uwielbiam te miłosne spojrzenia, które rzucacie w naszą stronę, gdy moje dziecię wydaje swoje dzikie trele.

2. Wózek jest moim sposobem na zwrócenie na siebie uwagi, bo moim głównym marzeniem jest, aby z tytułu bycia matką znaleźć się w centrum zainteresowania. Jak każda kobieta jestem próżna, co doskonale koresponduje z możnością wydawania na świat potomstwa.

3. Przybywając do sklepu z niemowlęciem lub awanturującym się dwulatkiem spełniam swoją ukrytą potrzebę masochizmu. Nic tak przecież nie umila życia jak sklepowe awantury potomstwa, albo zrzucony z półki majonez.

4. Oczekuję przepuszczania mnie w kolejkach z czystej roszczeniowości – jestem przecież matką i mi się należy!

5. Jestem leniwa – gdy mój niemowlak w wózku niecierpliwi się w kolejce nie chce mi się tłumaczyć mu, że musimy wystać swoje. W końcu sam się połapie, wszak to moje dziecko.

6. Stojąc przede mną w kolejce nie musisz co chwilę zerkać znacząco na wózek mojego dziecka przy swoich nogach – jak tylko się odwrócisz, z lubością Cię przejadę. Zrobię to oczywiście specjalnie i ewentualny tłok w kolejce nie będzie miał tu żadnego znaczenia.

7. Gdy stoję w kolejce specjalnie nie poruszam się z prędkością taśmy z zakupami – stojąc za mną nie musisz patrzeć na mnie wyczekująco. Ja po prostu czekam na dobry moment, aby najechać na tego/tę z przodu (patrz punkt wyżej)

8. Przechodząc przez pasy specjalnie wlokę się i zatrzymuję przed krawężnikiem i Twoje trąbienie lub ruszanie z piskiem opon jest miodem dla moich uszu. Wcale nie muszę uważać na niedoskonałości nawierzchni lub wysoki krawężnik – jestem po prostu powolną pierdołą, która jako miejsce na spacery upatrzyła sobie przejścia dla pieszych.

9. Gdy leziesz jak niemota nie patrząc pod nogi, z nosem w ekranie telefonu, ja specjalnie wjeżdżam Ci pod nogi, bo chcę zobaczyć jak się wywracasz. Wszak potencjalne obrażenia mojego dziecka nie mają dla mnie żadnego znaczenia, a na pewno mniejsze, niż możność pośmiania się z Twojego upadku.

10. Gdy pakuję dziecko i wózek do samochodu, specjalnie robię to powoli – aby jak najdłużej blokować miejsce parkingowe obok. Mam przecież w d**ie zasady współżycia społecznego i to, że nie masz gdzie zaparkować.

I tak na koniec tylko dodam, że już w czasie ciąży planowałam, jak będę umilać życie Tobie i innym współobywatelom. Brzuch był przecież także doskonałym narzędziem do terroryzowania okolicy. A długie miesiące zwolnienia lekarskiego, w trakcie którego wyłącznie leżałam i jadłam, mogłam w całości poświęcić na opracowanie szatańskiego planu – wraz z mapą punktów do późniejszego odwiedzenia.  Wiedz bowiem, że do swoich utyskiwań specjalnie wybieram miejsca bez podjazdów.

I to by chyba było na tyle. Więcej grzechów nie pamiętam, nie postanawiam poprawy.


Ale Ty powinieneś.

Copyright © 2017 Mama Size