13:33

Gotowanie dla niemowląt: danie z łososiem, ziemniakami i marchewką

Dziś wpis na tych, którzy chcą coś dla swojego berbecia ugotować, ale nie do końca wiedzą, jak się za to zabrać. Jeśli spodziewacie się przepisu prostego do granic możliwości, wraz z prawdziwie łopatologiczną instrukcją – to dobrze trafiliście. Oto w menu łosoś z ziemniakami i marchewką.

łosoś z ziemniakami i marchewką


Jak już być może wiecie z poprzedniego wpisu wzięłam się za samodzielne gotowanie żeby sprawdzić, jak to jest z tą ekonomią i jakością. Na pierwszy ogień poszło danie wzorowane na obiedzie Hipp, które nasza mała bardzo lubi. 

łosoś z ziemniakami i marchewką


Składnikami podstawowymi są: łosoś, ziemniaki i marchew (plus woda, której używamy do rozcieńczenia dania bezpośrednio przed przełożeniem do słoików). Ponieważ gotowanie nie jest moją ulubioną czynnością, niektóre rzeczy szły mi na pewno wolniej, niż bardziej doświadczonym kucharczykom. Ale pokażę Wam ile czasu zajęły mi poszczególne czynności, aby tacy specjaliści jak ja mieli przynajmniej zarys przedsięwzięcia.

Oto proporcje:
Ziemniaki: 308 g
Marchew: 570 g
Łosoś: 382 g

Faza I – około 1,5 godziny
- najpierw obrałam i dokładnie wyczyściłam warzywa – te bio, o naturalnych kształtach, obrabia się trochę trudniej niż te idealnie równe, które możemy kupić w markecie
- następnym krokiem było wyczyszczenie ryby – dziki łosoś miał ości, na szczęście o tyle duże, że można je było wyciągnąć ręką
- kolejną czynnością było dokładne umycie, a następnie wyparzenie słoików w sterylizatorze

Faza II – 40 minut
- gotowanie na parze wszystkich składników – gdybym zamierzała zjeść całość sama, wystarczyłoby 30 minut; ale żeby ryba i warzywa były bardziej miękkie dodałam im te 10 minut gratis

III faza – ok. 30 minut
- miksowanie – czyli najbardziej angażujące zajęcie (tym bardziej, jeśli posługujemy się ręcznym blenderem, do którego jednorazowo nie wrzucimy zbyt wielu składników)
- na koniec mieszamy składniki w garnku i dodajemy wody – tyle, aby uzyskać określoną konsystencję
- całość doprowadzamy do wrzenia i rozlewamy do słoików – zamykamy na ciepło i czekamy, aż ostygnie; potem można włożyć do zamrażalnika, jeśli chcemy karmić malucha daniem co kilka dni

Biorąc pod uwagę czas i koszty, to zaangażowanie w samodzielne organizowanie tego typu posiłków średnio się opłaca – koszt jest porównywalny do gotowych dań, a czasu potrzebujemy sporo.

Okazało się jednak, że Izu moich dań spożywa o połowę mniej – mniejsza porcja jest dla niej wystarczająco sycąca. Tym samym argument ekonomiczny zmienia się zupełnie. A i wydaje się, że mniejsza porcja jest dla niej po prostu zdrowsza.


Jedziemy więc dalej – dziś przygotowuje się risotto z cielęciną.
Copyright © 2017 Mama Size