14:07

Klikanie w brzuch Anny L.

W Internetach nowa gównoburza: Anna Lewandowska pokazała płaski brzuch. I się zaczęło: że zbyt płaski, że na pewno Photoshop, że za szybko, a po co, a na co, itd. Jedni na lewo – to tam, gdzie popierają, drudzy na prawo – to tam, gdzie hejtują. Miejsce zająć trzeba, chociaż mam wrażenie, znając poziom braku zawiści w narodzie, że jedna z grup znacznie przewyższa liczebnością antagonistów. Cóż, życie.

utrata wagi po porodzie


No i pytanie się pojawia: na ile te dyskusje są na serio? Bo chyba klikacze wiedzą, że to wszystko specjalnie? I że to w gruncie rzeczy nic nienormalnego, że bohaterka burzy tak wygląda? Nie wiedzą? To pomogę.

Anna Lewandowska jest sportowcem. I to mistrzowskim. Oznacza to, że całe życie trzyma formę. Nie zaczyna się odchudzać w ramach misji „Bikini 2017” w kwietniu. Nie wcina nerwowo tabsów spalających tłuszcz lub hamujących wchłanianie słodyczy. Od wielu lat codziennie ciężko trenuje i trzyma dietę. Owszem, ma szczęście, że z tego żyje. Trudno oczekiwać, że pracując na pełen etat można poświęcać treningom tyle czasu. Tym właśnie różni się zwykła śmiertelniczka od Anny Lewandowskiej lub innej pani, która na życie zarabia dobrą formą i bardzo dobrym wyglądem.

Druga kwestia, to hobby. Jak się z czegoś żyje, to fajnie, jak to nasza pasja. W tym przypadku obstawiam, że tak właśnie jest. No i teraz pytanie do wszystkich świeżo (lub mniej świeżo) upieczonych mam: co robicie w wolnych minutach, gdy Wasze dziecię śpi? Wiem, że takie chwile macie. Nie ma siły, żeby było inaczej – nikt nie jest robotem i kilka minut dziennie musi klapnąć na tyłku i przysłowiowo podłubać w nosie. I co wtedy robicie? Czytacie książkę lub czasopismo? Przeglądacie fejsika? A może gra na komórce? Każda z nas robi coś bezproduktywnego, żeby po prostu odpocząć. A teraz wyobraźcie sobie, że takim zabijaczem czasu jest dla Was sport. Byłoby fajnie nie?


I żeby nie było, że ślepo chwalę celebryckie wyczyny. Faktycznie pokazywanie płaskiego, wyćwiczonego brzucha miesiąc po porodzie może wpędzić w gorsze samopoczucie. I nie ukrywając, dla ogromnej części damskiej populacji jest nieosiągalny – ba, nie tylko w tak krótkim czasie, ale tak w ogóle 😉 Aby nie zwariować trzeba zachować zdrowy dystans. I zamiast klikać w kolejne newsy o czyimś brzuchu wyjść na spacer. Na pewno bardziej poprawi to samopoczucie i sylwetkę, niż szukanie sensacji u kogoś, kto realnie w żaden sposób nie wpływa na nas samych. Chyba, że postawa Ani Was motywuje, wtedy to co innego.
Copyright © 2017 Mama Size