15:13

Co robić, gdy dziecko zasypia w trakcie karmienia?

Jakie obrazki zwykle kojarzą Ci się gdy wyobrażasz sobie karmienie niemowlaka? Niech zgadnę: słodki, wielkooki bobas trzyma butelkę i grzecznie się z niej posila. Nic bardziej mylnego 😊 jeśli trafi Ci się takie dziecko, to gratuluję, serio. Częściej jednak zdarza się, że dziecko grymasi, macha nerwowo kończynami lub najzwyczajniej w świecie przysypia w trakcie jedzenia.

Szczególnie to ostatnie może być kłopotliwe, ponieważ znacznie wydłuża posiłki i dereguluje pory karmienia. Gdy dziecko usypia w trakcie jedzenia schemat zwykle jest następujący: budzi się z krzykiem, wypija 20-30 ml pokarmu i zasypia. Budzi się ponownie po kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach i znowu głośno domaga się jedzenia – i tak w kółko. Czas spędzasz więc głównie na sterylizowaniu butelek i przyrządzaniu kolejnych partii jedzenia: mleka, herbatek i innych cudów. Niczego poza tym nie zdążysz zrobić, ponieważ przerwy pomiędzy posiłkami są zbyt małe. W końcu masz dość i próbujesz znaleźć rozwiązanie – czyli jak przyzwyczaić małego leniucha do spożywania całych porcji przygotowanych posiłków i tym samym wydłużyć przerwy pomiędzy jedzeniem?

Opiszę kilka sposobów, które my wypróbowaliśmy na naszym dziecku – z różnym skutkiem.

Po pierwsze – zabieranie butelki z ust. Metoda dość skuteczna tylko wtedy, gdy dziecko dopiero przysypia. Gdy już zaśnie na amen, nawet nie zauważa wyjęcia butelki. Za to jeśli dziecko jest na etapie przysypiania, to powolne wyjmowanie butelki może je obudzić i zmotywować do efektywniejszego ssania.

Po drugie – gdy zaczyna przysypiać przerywamy posiłek do czasu, aż dziecko zacznie ponownie domagać się jedzenia. To działa naprawdę różnie. Czasem jest tak, że dziecko domaga się po kilku minutach, czasami po prostu zaśnie i nawet nie zauważy, że rodzic próbuje jakichś metod manipulacji. Jeśli Twoje dziecko faktycznie zacznie się domagać, a potem znowu przysypia warto przeczekać pierwsze sygnały świadczące o głodzie – jeśli będzie domagać się głośniej i bardziej wytrwale, jest większa szansa na późniejsze zjedzenie większej porcji.

Po trzecie – chyba najstarsza metoda, a więc łaskotanie dziecka po wrażliwych miejscach: brodzie, stopach, rękach. Działa także lekkie masowanie szczęki z boku, aby pobudzić odruch ssania. To jest metoda polecana także przy karmieniu piersią, u nas była skuteczna tylko przez pierwsze dni – później mała przestała zupełnie zwracać uwagę na jakiekolwiek łaskotki.

Po czwarte – zmiana pozycji dziecka, np. do bardziej siedzącej. U nas się sprawdza, bo każdorazowo powoduje całkowite przecknięcie.

Po piąte – odłożenie dziecka w miejsce, którego za bardzo nie lubi. U nas jest to... łóżko młodej. Nie bardzo przepada za drzemkami we własnym łóżku w dzień, dlatego jest bardzo duża szansa (granicząca z pewnością), że jeśli położymy ją tam to po kilku minutach obudzi się sama. I wtedy jest szansa na dalsze karmienie.

Po szóste – zmiana butelki. Wyrób butelki jest kwestią szalenie indywidualną. Położne i pielęgniarki wciąż powtarzają, że nie ma jednej idealnej butelki, ponieważ każde dziecko ma inne preferencje. Ja któregoś dnia (3 lub 4 tygodnie po porodzie) natrafiłam na butelkę wspomagającą dynamiczne ssanie firmy Lovi. Kupiłam jedną na próbę, ale szybko dokupiłam kolejną. Smoczek okazał się bardzo skuteczny i nasza córka zaczęła zjadać większe porcje. Minusem było tylko to, że butelka zaprojektowana była dla dzieci jedzących jednorazowo do 150 ml, więc po kilku tygodniach musiałam kupić kolejną o większej pojemności. Aczkolwiek osobiście polecam do wypróbowania – być może sprawdzi się u Ciebie tak, jak u nas.



Na koniec jedna, chyba najważniejsza rada – cierpliwości! Oduczenie małego leniucha spania przy jedzeniu wymaga czasu, ale skoro mi się udało, Tobie także na pewno się powiedzie. Powodzenia!


Copyright © 2017 Mama Size