12:47

Kot i ciąża

Mam kotkę. Od całkiem niedawna. Pojawiła się zrządzeniem losu w naszym domu mniej więcej w połowie ciąży. Od samego początku na wieść o tym, że przygarnęliśmy kota praktycznie z ulicy widziałam w oczach moich interlokutorów przestrach i wielkie pytanie – NIE BAŁAŚ SIĘ?? W domyśle: czy nie bałam się toksoplazmozy.
Mówiąc otwarcie – owszem, bałam się. Zanim podjęliśmy decyzję o przyjęciu kotki pod swój dach porządnie przygotowaliśmy się do tematu. No i podjęliśmy szereg środków ostrożności, aby wyeliminować zagrożenie. Ale może od początku.

toksoplazmoza, kot ciąża

W pewną niedzielę, mniej więcej w połowie sierpnia, wracaliśmy z mężem z całodniowej wycieczki. Wchodząc na swoje trzecie piętro słyszeliśmy zawodzenie, które wydać z siebie mogło albo dziecko, albo kot. Stojąc już w przedpokoju postanowiłam jednak sprawdzić, co tak płacze, bo głos nie dawał mi spokoju.
Na parapecie okiennym, na parterze, znalazłam kota. Niewielki, chudy, skulony, miauczał nieustannie. Nie wyglądał na zabiedzonego kota podwórkowego, raczej na zwierzaka, który uciekł lub został wyrzucony z czyjegoś domu. Nikt z sąsiadów nie wiedział, skąd kot się tam wziął. Postanowiliśmy się nim zająć. I tutaj zastosowaliśmy pierwszą zasadę – nie mogłam dotykać kota, nawet na chwilę. Groziło to podrapaniem, co dla ciąży mogłoby być bardzo groźne. I to nie tylko ze względu na toksoplazmozę, ale też wściekliznę.
Ostrożność zalecił także weterynarz, do którego jeszcze tego samego dnia zawieźliśmy kota. Zbadana i poddana wstępnym czynnościom lekarskim kicia pojechała z nami do domu. Po kilkudniowych perypetiach podjęliśmy ostateczną decyzję, że zwierzak będzie mieszkał z nami.
Od razu zweryfikowaliśmy zasady, którymi powinniśmy się kierować, aby uchronić mnie przed zarażeniem:
1. Po pierwsze – od kota domowego, niewychodzącego, trudno się zarazić, ponieważ sam nie jest narażony na takie zakażenie (oczywiście pod warunkiem właściwej ochrony zwierzaka przed skażonym mięsem oraz kontaktem z niebezpiecznymi czynnikami ze świata zewnętrznego). Kot domowy, karmiony przetworzonym lub wcześniej zamrożonym mięsem, nie ma możliwości zjedzenia surowych tkanek zarażonych zwierząt.
2. Na początku nie sprzątałam kociej kuwety – chociaż wiedzieliśmy, że zawartość byłaby groźna dopiero po ponad dobie, woleliśmy zachować dodatkowe środki ostrożności do czasu zaszczepienia i przebadania zwierzaka. Piasek lub żwir w kuwecie zostaje skażony dopiero po ponad dobie pozostawienia niesprzątniętego kału. Jeśli uprzątamy kuwetę krótko po wypróżnieniu przez kota, nic nam nie grozi, ponieważ groźne dla naszego zdrowia oocysty nie zdążą się wykształcić.
3. Nie powinnam bez rękawiczek uprawiać ogródka – no to było dość łatwe, jak się nie ma ogródka :) w glebie zawsze mogą być odchody lub martwe tkanki zakażonych zwierząt. Dlatego każda ciężarna powinna używać rękawiczek do prac w ogrodzie.
4. Nie powinnam bez rękawiczek oprawiać surowego mięsa – ta zasada dotyczy nawet mięsa, które teoretycznie ma wszelkie atesty. Istnieje niestety niewielka szansa, że któraś partia mięsa jednak nie została dokładnie przebadana. Dlatego należy za wszelki wypadek zachować ostrożność.
5. Obowiązkowo muszę myć wszystkie warzywa i owoce – no to też nie była nowość :) rośliny także mogą mieć styczność z martwymi tkankami lub kałem zakażonych zwierząt, dlatego należy je dokładnie myć.
6. Nie powinnam jeść surowego mięsa – o tej zasadzie wiedziałam już wcześniej, studiując zasady żywienia dla ciężarnych. Dotyczy to mięsa każdej zwierzyny. Dlatego wszystko należy w ciąży przed zjedzeniem ugotować.

Powyższe środki ostrożności zostały skonsultowane dwukrotnie w trakcie wizyt weterynaryjnych, a także podczas pierwszych zajęć w szkole rodzenia.

toksoplazmoza, kot ciąża

Niestety często okazuje się, że informacja o ciąży dla wielu kotów równa się z wyrokiem schroniska lub życia na ulicy (albo jeszcze gorzej). Właściciele zwierzaków nierzadko zamiast zapoznać się z kilkoma podstawowymi zasadami bezpieczeństwa, wolą kierować się stereotypem kota, który sprowadzi chorobę na dziecko.

toksoplazmoza, kot ciąża


Moja kotka miała to szczęście i trafiła do nas. Szybko podbiła nasze serca i stała się członkiem rodziny. A w trakcie ciąży najbardziej lubiła leżeć na moim coraz większym brzuchu. Przesyłała dziecku dużo pozytywnych wibracji :)

toksoplazmoza, kot ciąża



Copyright © 2017 Mama Size