04:23

Mój pierwszy kontakt z odzieżą dla ciężarnych

Na początek chciałabym podzielić się z Wami moimi pierwszymi doświadczeniami z modą ciążową – jak się bowiem okazało, wyobrażenie na ten temat nieco mijało się z rzeczywistością. 

Pamiętam, jak pierwszy raz zajrzałam na strony z ubraniami dla ciężarnych oraz do sklepu stacjonarnego. Pierwsze wrażenia – koszmar!
Ceny z kosmosu, fasony jak dla babci, no i wszędzie kropki i kwiatki! Ubrania podążające za nowszymi trendami (te typowo ciążowe) przynajmniej według mnie za drogie jak na to, aby ponosić je tylko kilka miesięcy. Dodam, że moją naczelną zasadą przy nabywaniu nowych rzeczy była myśl: „nie kupuję niczego, czego po ciąży nosić nie będę”.

Ponieważ w mojej szafie dominuje odzież raczej dopasowana (nie obcisła, po prostu z wcięciami), głównie casual office, no i szpilki, to szybko stało się jasne, że praktycznie wszystko będzie do wymiany: począwszy od spodni, spódnic, bluzek, płaszcza/kurtki, przez bieliznę, a na obuwiu kończąc. Dodam, że do 6 miesiąca pracowałam z klientem, więc odzianie się w dres nie wchodziło w rachubę. Na dodatek moja ciąża rozkręcała się w porach roku, które wymagają największej liczby ubrań: jesienią i zimą. Już widziałam te kosmiczne kwoty pieniędzy, które trzeba będzie wydać, aby w ogóle wyjść z domu – co okazało się na szczęście zbędne. Dlatego będąc obecnie przed porodem mogę z pełną premedytacją obalić niektóre mity na temat ubrań ciążowych (a robię to tutaj).

Nie pozostało mi więc nic innego jak pokombinować z zawartością szafy. I ponieważ większość trików może się jeszcze komuś przydać – zachęcam do przejrzenia moich pomysłów.



Copyright © 2017 Mama Size